System obronny Wojskowej Składnicy Tranzytowej

Zgodnie z powstałym w latach 1933–1934 planem, system obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej (WST) na Westerplatte miał w wypadku próby puczu w Wolnym Mieście Gdańsk pozwolić załodze na utrzymanie się przez kilka – kilkanaście godzin, do czasu przybycia odsieczy lub ewakuacji drogą morską.

Autorem koncepcji obrony Westerplatte był pułkownik Józef Siłakowski, szef Departamentu Budownictwa w Ministerstwie Spraw Wojskowych.

Z jego rozkazu szczegóły systemu fortyfikacyjnego opracowali kapitan inżynier Mieczysław Kruszewski, szef Fortyfikacji Wybrzeża Morskiego Dowództwa MW, oraz przydzielony mu do pomocy inżynier Sławomir Borowski. Współpracował z nimi ówczesny komendant WST major Stefan Fabiszewski.

Elementami systemu obrony stały się rdzeń, czyli koszary obronne z izbą bojową ze strzelnicami dla trzech cekaemów oraz pierścień pięciu wartowni (cztery nowe budynki oraz wzmocnione betonem podpiwniczenie willi podoficerskiej).

Dzięki takiemu rozmieszczeniu każdy spodziewany kierunek natarcia nieprzyjaciela pokryty był ogniem broni maszynowej z co najmniej dwóch wartowni, najbardziej zaś niebezpieczny kierunek wschodni był dodatkowo wspierany ogniem z izby bojowej koszar (wartowni nr 6). Kilka miesięcy przed wybuchem wojny system obrony Westerplatte został wzmocniony przez sieć nowych placówek zbudowanych na przedpolu. Dzięki rozmieszczeniu wartowni wśród innych budynków na terenie Składnicy – starych schronów, magazynów amunicyjnych, kasyna, willi – oraz umiejętnemu rozmieszczeniu obiektów względem naturalnych fałd terenowych, atakującym bardzo trudno było określić, skąd dokładnie prowadzony był ostrzał. System obrony był tak skuteczny, że Niemcy aż do kapitulacji byli przekonani, jakoby Westerplatte zostało zamienione przez Polaków w twierdzę z połączonymi podziemnymi korytarzami schronami bojowymi wyposażonymi w kopuły pancerne.

 

System obrony przed wybuchem wojny

 

W ostatnich miesiącach przed wybuchem wojny, w związku z narastającym napięciem, na Westerplatte rozpoczęto rozbudowę systemu obronnego. Na przedpolach głównego systemu obrony rozpoczęto przygotowywanie placówek, których zadaniem było zabezpieczenie wartowni przed atakiem i możliwie długie powstrzymywanie natarcia przeciwnika. Od najbardziej zagrożonej strony wschodniej przerzedzono las, aby poprawić pole ostrzału dla broni maszynowej, z pni ściętych drzew zbudowano solidną zaporę przeciwczołgową. Wykorzystując drut kolczasty, poprowadzono linie zasieków i połykaczy, co znacząco utrudniało napastnikom poruszanie się czy szybkie wydostanie się spod ostrzału. Oficerowie niemieckiej kompanii szturmowej meldowali później w raportach o licznych i umiejętnie rozmieszczonych przeszkodach przeciwpiechotnych, w znacznym stopniu utrudniających im prowadzenie natarcia. Jak wspominał kapitan Franciszek Dąbrowski, zastępca komendanta Składnicy, przeszkody na przedpolu oddały obrońcom w pierwszych chwilach walki „nieocenione usługi”.

Na przedpolu głównej linii obrony przygotowano łącznie siedem placówek: „Prom”, „Wał”, „Fort”, „Łazienki”, „Elektrownia”, „Przystań” i placówkę sierżanta Władysława Deika. W wyniku niemieckich ataków po kilkugodzinnej walce opuszczono placówki „Wał” i „Prom”. Placówkę Deika, wobec znikomego zagrożenia desantem od strony Kanału Portowego, przeniesiono na wał schronu amunicyjnego w pobliżu placówki „Fort”. Kiedy 2 września w wyniku nalotu została zniszczona wartownia nr 5, obok jej ruin utworzono placówkę „Tor kolejowy”, która do końca obrony wypełniała tę lukę w systemie obrony. Na takich pozycjach obrońcy trwali do kapitulacji 7 września.

W latach powojennych teren Westerplatte uległ znacznym przeobrażeniom, dlatego trudno sobie wyobrazić, jak wyglądał we wrześniu 1939 roku. Kanał Portowy został w latach sześćdziesiątych poszerzony, jego brzegi wyrównano i zamieniono w płaskie, wybetonowane nabrzeża i place, na których próżno szukać śladów wałów ziemnych i fałd terenu, które skutecznie osłaniały stanowiska obronne.

Znajdź na wystawie Westerplatte